1920 - 1932 W II Rzeczpospolitej

Po przyjeździe do Warszawy w życiu Szymanowskiego zaszły zasadnicze zmiany. Utrata Tymoszówki oznaczała pozbawienie rodziny stałych źródeł utrzymania; troska o zapewnienie im bytu zmuszała kompozytora do podejmowania różnych zajęć zarobkowych. Poza działalnością kompozytorską i koncertową włączył się aktywnie w prace nad kształtowaniem kultury w odrodzonym kraju. Od 1920 publikował artykuły w czasopismach, polemizując ze swymi antagonistami, Piotrem Rytlem i Stanisławem Niewiadomskim (My splendid isolation i Opuszczę skalny mój szaniec). W maju 1920 otrzymał zamówienie Teatru Polskiego w Warszawie na napisanie baletu Mandragora, wykonanego 15 VI tego roku jako zakończenie komedii Moliera Mieszczanin szlachcicem. W X 1920 wyjechał do Wiednia, Paryża i Londynu w charakterze delegata Biura Propagandy Zagranicznej. Jednakże w połowie I 1921 zrezygnował z tej misji i wraz z Rubinsteinem oraz Zofią i Pawłem Kochańskimi wyruszył w podróż do USA i na Kubę. W drodze powrotnej w Paryżu w maju 1921 spotkał się ze Strawińskim i z Diagilewem, a 28 V był obecny na przedstawieniu Święta wiosny. Po powrocie do Polski Szymanowski czasowo wynajął mieszkanie w Bydgoszczy, gdzie również zamieszkała jego siostra, Stanisława z mężem, Stefanem Bartoszewiczem, córką Aliną i matką. W IX 1921 wyjechał w drugą podróż do Nowego Jorku; 20 I 1922 odbyła się tam amerykańska premiera Mandragory, a także światowe prawykonanie Słopiewni. W drodze powrotnej w marcu i kwietniu zatrzymał się w Paryżu. Podróże po Europie i USA przyczyniły się znacznie do wejścia muzyki Szymanowskiego na światowe estrady koncertowe, nie zdecydował się jednak na pozostanie za granicą; podobnie zresztą, gdy pod koniec 1926 otrzymał od Josepha Marxa propozycję objęcia stanowiska dyrektora konserwatorium w Kairze, odpowiedział odmownie:

…piszę więc w największym pośpiechu tych parę słów w sprawie najważniejszej, tj. Kairu. Gdy przypatrzyłem się temu wszystkiemu trochę bliżej i rozważyłem sprawę, doszedłem do wniosku, że przyjęcie tak odpowiedzialnego stanowiska byłoby dla mnie zbyt ryzykowne. Moja znajomość muzyki orientalnej jest wielkim zerem (chociaż każę śpiewać szalonym muezinom i to zgoła niemoralne rzeczy). Wątpię bardzo, czy w tej sprawie nawet stary, nudny Riemann mógłby być mi w czymkolwiek pomocny. Po drugie: po francusku bardzo pięknie konwersuję z miłymi damami, jednakże nigdy nie nauczałem w tym języku i zupełnie nie znam profesjonalnego języka. Po trzecie: (co gorsze!) ja nigdy nikogo w ogóle nie nauczałem, a na koniec (co najgorsze!!) ja w ogóle nie wierzę w nauczanie muzyki. Uważam, mój najdroższy, że Ty (choć sam jesteś profesorem, radcą dworu i magnificusem), ja i wszyscy inni, którzy w muzyce coś znaczą, jesteśmy właściwie samoukami i zapominamy, gdy tylko się da, czego nas nauczono w konserwatorium! Może się mylę, ale nie sądzę. Jest to w każdym razie idealistyczny punkt widzenia (a zatem: ja nie czuję się na siłach być dobrym dyrektorem konserwatorium, a poza tym, cóż to ma za znaczenie, że kilku Koptów napisze akademickie fugi na motywach orientalnych, jeśli przypadkiem nie mają do tego żadnego talentu?). (Karol Szymanowski do Josepha Marxa w Wiedniu. Warszawa, 18 XII 1926)

Lata 1922-1926 przyniosły kolejne koncerty kompozytorskie i wykonania utworów Szymanowskiego w Polsce i za granicą, m. in. 13 V 1922 odbyła się premiera Hagith w Teatrze Wielkim w Warszawie, a 12 IV 1923 opera ta została też wystawiona w Darmstadcie w Hessisches Landestheater. W 1924 Szymanowski został przewodniczącym nowo ukonstytuowanej polskiej sekcji Międzynarodowego Towarzystwa Muzyki Współczesnej, a na początku 1926 wziął udział w jury IV Festiwalu MTMW w Winterthur.
Od IX 1924 Szymanowski mieszkał w Warszawie przy ul. Nowy Świat 47 obok Augusta Iwańskiego. Wiele czasu spędzał jednak w Zakopanem, gdzie kontaktował się z Juliuszem Zborowskim (kustoszem Muzeum Tatrzańskiego), Adolfem Chybińskim, Stanisławem Mierczyńskim, Stanisławem Ignacym Witkiewiczem, Augustem Zamoyskim, Zofią i Karolem Stryjeńskimi oraz góralami; poznawał folklor podhalański, który silnie zaważył na jego nowej twórczości. Wielkim ciosem była dla całej rodziny Szymanowskich tragiczna śmierć jego siostrzenicy, Aliny Bartoszewiczówny (23 I 1925); to smutne wydarzenie spowodowało, iż zamiast zamówionego w 1924 przez Bronisława Krystalla Requiem, poświęconego pamięci jego zmarłej żony, Szymanowski zaczął komponować Stabat Mater (partytura została ukończona 2 III 1926 i przekazana Krystallowi).
Prapremiera Króla Rogera 19 VI 1926 w Teatrze Wielkim w Warszawie pod dyrekcją Emila Młynarskiego była wielkim sukcesem kompozytora, choć recenzje (nawet te pochlebne) niezbyt głęboko, a czasem wręcz fałszywie interpretowały wymowę dzieła, tak iż Szymanowski poczuł się zobowiązany do wyjaśnień, planując artykuł W obronie ideologii “Króla Rogera”; napisał jednak tylko parę wstępnych zdań, uznając, iż ważniejszy od zastrzeżeń krytyki jest werdykt publiczności, jak wynika z listu do Jana Smeterlina:

Z „Króla Rogera” byłem bardzo zadowolony. Publiczność także. Krytycy, oczywiście z wyjątkami – mniej. Usiłowali wmówić publiczności, że nic z tego nie pojmuje. Publiczność jednakowoż – może na tej zasadzie, że nie czytuje krytyk – wszystko na swój sposób rozumiała. (Karol Szymanowski do Jana Smeterlina w Londynie. Paryż, 17 VII 1926.)

Zarzucano dziełu brak “nerwu dramatycznego”, niejasność symboliki i nieprzystawalność tematu do współczesnej polskiej rzeczywistości (Kaden-Bandrowski, Rytel, Niewiadomski). Kolejne wystawienie opery w Duisburgu 28 X 1928, choć udane od strony wykonawczej i inscenizacyjnej, spotkało się z protestami organizacji nacjonalistów niemieckich – Stahlhelm.
Sztuka Szymanowskiego w Polsce lat dwudziestych wciąż wydawała się nazbyt nowoczesna, “dysonansowa” i “futurystyczna”, a nawet “wyniosła”, co powodowało, że także jego styl narodowy nie był zrozumiany przez grupę krytyków z obozu Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej. Popierali go natomiast krytycy (m. in. Adolf Chybiński, Jarosław Iwaszkiewicz, Mateusz Gliński, Zbigniew Drzewiecki) skupieni wokół miesięcznika “Muzyka” (pod red. Mateusza Glińskiego), także “Wiadomości Literackich”, a potem “Muzyki Polskiej”. W 1927 ukazała się pierwsza monografia Szymanowskiego pióra Zdzisława Jachimeckiego, a w latach trzydziestych artykuły muzykologiczne o twórczości i problemach stylu autorstwa Seweryna Barbaga, Stefanii Łobaczewskiej i Józefa Chomińskiego.

Mój kochany Zdzisławie. [...] Niezmiernie się cieszę na Twoją o mnie rozprawę, zaraz postaram się zdobyć nr „Przeglądu” (o ile jest w ogóle w Warszawie!). Sądząc z Twojego listu, 5 część będzie wyłącznie poświęcona ostatniej fazie mojej muzyki, tj. zwrotowi do Polszczyzny i definitywnemu skrystalizowaniu stylu. O to mi b. chodzi. (Karol Szymanowski do Zdzisława Jachimeckiego w Krakowie. [Warszawa], 26. IV. 1927.)

W 1927 Szymanowski przyjął funkcję dyrektora Konserwatorium Warszawskiego; propozycja ta pojawiła się w momencie, gdy były dyrektor Henryk Melcer wraz z członkami Rady Pedagogicznej podali się do dymisji, protestując w ten sposób przeciw zaliczeniu Konserwatorium do grupy szkół artystyczno-zawodowych, a nie wyższych. Nominacja Szymanowskiego łączyła się z przeprowadzeniem reform organizacyjnych i merytorycznych, polegających przede wszystkim na unowocześnieniu programów nauczania i zrównaniu ich z poziomem europejskim. Szymanowski objął klasę kompozycji, ale uczniów miał niewielu (Ilza Sternicka-Niekraszowa, Kazimierz Jurdziński, Bolesław Szabelski). Ani pedagogika muzyczna, ani tym bardziej zarządzanie uczelnią nie odpowiadały naturze kompozytora, zaś jego intencje nie zostały należycie zrozumiane przez środowisko muzyczne, o czym świadczą polemiki prasowe z lat 1928-1931 oraz listy kompozytora, jak ten do Zdzisława Jachimeckiego:

Mój drogi Zdzisławie. [...] W poniedziałek zaczynają się już egzaminy w mojej budzie. Będzie to zapewne jedno z najcięższych przeżyć w moim życiu. W ogóle mój stan obecny nie napełnia mię bynajmniej entuzjazmem!!!! Powiem Ci szczerze, że czasem ręce opadają – takie to wszystko idiotyczne. [...] – nie zrozumiesz nawet, czym jest dla mnie moja dzisiejsza praca i to okropne poczucie jej niepotrzebności, tracenia czasu, który w tych latach względnej jeszcze potencji twórczej mógłbym obrócić na rzeczy pozytywne. To szarganie mego mózgu po zakurzonych kątach konserw. wydaje mi się w pewnych chwilach zupełnym absurdem. (Karol Szymanowski do Zdzisława Jachimeckiego w Krakowie. [Warszawa], 13. V. 1927.)

Choroba zmusiła Szymanowskiego w 1929 do rezygnacji ze stanowiska. Wyjeżdżał dwukrotnie na kurację do Edlach, a 26 VIII 1929 po rozpoznaniu gruźlicy płuc znalazł się w sanatorium w Davos (kuracja na koszt Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego). Ze względu na stan zdrowia Szymanowski podjął decyzję o osiedleniu się w Zakopanem, które kochał i którego klimat dobrze mu służył. Latem 1930 r. wynajął w Zakopanem domek przy posesji “Czerwony Dwór”, a 24 października 1930 r. przeniósł się pod nowy adres, przy ul. Kasprusie – do willi “Atma” wynajętej od Zofii Walczakowej. “Atma” (w której mieszkał do roku 1935) stała się – po Tymoszówce – jedynym prawdziwym domem dla nieustannie podróżującego kompozytora. Mianowany profesorem Konserwatorium, po nadaniu uczelni statusu szkoły wyższej, został jednak w roku akademickim 1930/1931 jej pierwszym rektorem. Już w 1931/32 zachował jedynie urząd prorektora, a po powrocie do dawnej struktury konserwatorium podał się w III 1932 wraz z innymi profesorami do dymisji. Pomimo niepowodzenia jego działalność pozostawiła trwały ślad w dziejach Konserwatorium – wystarczył ten krótki okres, by stał się duchowym przywódcą młodych kompozytorów, którzy popierali jego reformy i orientację estetyczną.

Tansman memories
Słonimski memories