Antyk

Fascynacje antyczne miały w twórczości Szymanowskiego wymiar odmienny, niż orientalne, czy późniejsze góralskie – pozostawały w sferze treściowej, programowej, nie mogły oczywiście w sposób bezpośredni przekładać się na sam język dźwiękowy jego muzyki. Intelektualny klimat tymoszowieckiego domu i jego bogata biblioteka inspirowały humanistyczne zainteresowania Szymanowskiego, a nieodłącznym składnikiem wykształcenia każdego młodego erudyty była oczywiście literatura klasyczna. Znał z pewnością eposy homeryckie, być może przekłady Metamorfoz Owidiusza, opracowania dotyczące mitologii, dzieła dawnych filozofów, a także książki opisujące zabytki kultury antycznej i relacje podróżników zwiedzających kraje basenu Morza Śródziemnego. Pierwszym utworem, w którym kompozytor nawiązał do antycznej tradycji jest pieśń Penthesilea op. 18 na głos i orkiestrę z roku 1908, do fragmentu tekstu klasycyzującego i nieco zapomnianego dziś dramatu Achilleis Stanisława Wyspiańskiego.
Później przyszedł czas na podróże i konfrontację książkowej wiedzy i młodzieńczych marzeń z realnymi obrazami dawnych kultur. Szymanowski nigdy nie odwiedził Grecji, wielokrotnie natomiast przebywał we Włoszech, chłonąc piękno tej krainy i darząc wielką miłością jej krajobrazy, sztukę i historię. Spośród wielu wypraw do Italii jedną z najbardziej ważkich była ta z wiosny roku 1911, kiedy to wraz z przyjacielem Stefanem Spiessem odwiedził Sycylię.

“Dziwna to ziemia, pławiąca się w słońcu, w morzu, rozprażona, od zimy okryta kwiatami. Całe połacie kultury leżą tu na sobie, obok siebie, przedziwnie ze sobą przemieszane. Zaczynając od kultury przedgreckiej, potem Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Bizancjum, Normanów, Niemców, Francuzów – wszystko się tu miesza stopione w żarze słońca, wina i zapachu pomarańczowego kwiatu…” (Jarosław Iwaszkiewicz, Książka o Sycylii, Kraków 1956)

Po przybyciu do Messyny, spustoszonej przez straszliwe trzęsienie ziemi, które nastąpiło zaledwie 3 lata wcześniej, podróżnicy udali się do Palermo – tam Szymanowski po raz pierwszy podziwiał normańskie świątynie z ich cudownymi mozaikami (umieścił tu później akcję I aktu Króla Rogera), zwiedził także Museo Archeologico, gdzie wielkie wrażenie wywarły na nim okruchy starożytności, głównie greckiej – m. in. kolekcja rzeźb, ceramiki, a także metopy: płaskorzeźby zdjęte z fryzu doryckiej świątyni w Selinuncie. Przedstawiały m.in. Perseusza z Meduzą, Herkulesa, Artemidę i Akteona, Kwadrygę Apollina. Dalszy szlak wiódł do Segesty, w której wznosi się monumentalna, nigdy nie ukończona świątynia dorycka z V w. przed Chr., później południowym wybrzeżem w stronę Agrygentu (ówcześnie noszącego nazwę Girgenti), w którym także zachował się zespół starogreckich świątyń i do Syrakuz, stolicy dawnej korynckiej kolonii i jednej z najważniejszych greckich polis na wyspie. Także tam, mimo że miasto to szczególnie dotknęły liczne wojny i katastrofy, przetrwały zabytki dawnej świetności – świątynia Artemidy, ruiny amfiteatru, wiele pamiątek rzymskich. Na znajdującej się w obrębie miasta wyspie Ortygii, w grocie (obudowanej później rodzajem bastionu) nieopodal morskiego wybrzeża znajduje się źródło słodkiej wody, od tysiącleci bardzo ważne dla mieszkańców Syrakuz. Opiewane przez starożytnych poetów, wiązane było z mitem o nimfie Aretuzie, która podobno tu właśnie ukryła się przez zalotami rzecznego bożka Alfejosa i zamieniła się w źródło. Sycylijska wyprawa zakończyła się w Taorminie, jednym z najpiękniejszych miast wyspy, w którym szczególny zachwyt kompozytora wzbudził dobrze zachowany grecki amfiteatr osadzony w cudownie pięknym pejzażu morskiego wybrzeża z naturalną “dekoracją” w postaci ośnieżonej Etny w tle.
Zauroczenie Sycylią było dla wrażliwego twórcy szczególnie ważkie i inspirujące. Wkrótce (zaraz po kolejnej wielkiej podróży z 1914 r., której szlak także wiódł przez Sycylię) nastąpić miała katastrofa – wybuch I Wojny światowej, później bolszewicka rewolucja: wydarzenia, które zasadniczo przeobraziły życie Szymanowskiego, odbierając mu na zawsze ukochany domowy azyl, kresowy dwór w Tymoszówce. Gdy w biedzie, lęku, izolacji spędzał tam (i pobliskim Elizawetgradzie) wojenne lata, wspomnienia słonecznego południa okazywały się ucieczką od ponurej rzeczywistości, inspirując także zadziwiająco bogatą i przełomową twórczość, w której wykształcił się nowy, wysoce indywidualny styl Szymanowskiego, oddalający się od tonalności dur-moll, silnie uwrażliwiony na barwę, niezwykle subtelny i pełen emocji. Do tego właśnie nowatorskiego nurtu należy grupa dzieł komponowanych w latach wojny, w których silnie zaznaczyły się echa śródziemnomorskich podróży – zwłaszcza fascynacji kulturą islamu oraz Antykiem. Mitologiczne odniesienia, niewątpliwe echo wspomnień sycylijskich muzeów, świątyń i teatrów oraz związanych z nimi lektur odnajdziemy w dwóch instrumentalnych tryptykach: Metopach na fortepian (których tytuły – co ciekawe – nie nawiązują wcale do konkretnych scen widzianych na płaskorzeźbach w muzeum w Palermo; autonomiczna wyobraźnia kompozytora skierowała się tu ku motywom zaczerpniętym z Odysei) oraz Mitach na skrzypce i fortepian, jednym z najbardziej niezwykłych brzmieniowo utworach Szymanowskiego, w nowatorski sposób wykorzystujący skrzypcowo-fortepianową fakturę. Dwa kolejne dzieła nawiązujące do motywów starożytnych to kameralne kantaty, Agawe (zachowana w szkicach) i Demeter do tekstów siostry kompozytora, Zofii Szymanowskiej. Pierwsza z nich zawiera jeden motyw treściowy – wędrówkę Demeter opłakującej zaginioną córkę. Agawe stanowi kontrast wyrazowy w stosunku do Demeter. Tekst, nawiązujący do Bachantek Eurypidesa, opisuje scenę orgiastycznych misteriów dionizyjskich, podczas których w szale opętania bachantki rozszarpały na strzępy króla Penteusza, a Agawe rozpoznała w nim własnego syna.
Dobór tekstów w utworach wokalno-instrumentalnych oraz tytuły utworów instrumentalnych, wskazujące na źródło inspiracji, ujawniają intencje kompozytora. Egzotyczna sceneria wyraża tęsknotę do krain niedostępnych, bardziej baśniowych niż rzeczywistych; ewokowanie mitu otwiera świat starożytnej Arkadii. Dominujący wątek erotyczny, pozornie za każdym razem odmiennie ujęty, ma zawsze u podłoża miłosną tęsknotę, cierpienie wywołane brakiem spełnienia, poczucie rozszczepienia i poszukiwanie pełni przez dążenie do zespolenia z przedmiotem miłości, a raczej z uosabianym przez niego ideałem. Stąd już krok do Króla Rogera (ZHel).