Trzy fragmenty z poematów Jana Kasprowicza na głos i fortepian op. 5 (1902)

Święty Boże
Jestem i płaczę
Błogosławioną niech będzie ta chwila

Dokonując wyboru tekstów z Czterech poematów Jana Kasprowicza, znanych także pt. Hymny, Szymanowski pominął dwie pierwsze części cyklu – apokaliptyczne Dies irae i przesyconą erotyzmem Salome, którą opracował oddzielnie w 1904 jako pieśń na głos i orkiestrę op. 6 (autograf Salome zdeponowany w 1938 w Oddziale Muzycznym Biblioteki Narodowej najprawdopodobniej spłonął w czasie działań wojennych).
Istotne znaczenie dla twórczości Szymanowskiego miało wprowadzenie do Trzech fragmentów op. 5 na głos i fortepian (1902) popularnej pieśni kościelnej Święty Boże; otworzyła się bowiem przed kompozytorem cała sfera wyobrażeń i doznań związanych z ludową tradycją religijną, do której powracał w późniejszych utworach. “Od wielu lat – mówił na marginesie Stabat Mater – myślałem o polskiej muzyce religijnej; [...] śpiewane gdzieś w wiejskim kościółku Święty Boże czy ulubione moje Gorzkie żale [...] stokroć silniej zawsze poruszały we mnie instynkt religijny niż najkunsztowniejsza msza łacińska” (“Muzyka” 1926 nr 11-12). Znamienne cechy pieśni tego rodzaju – surowa prostota, naiwność, żarliwość i pokora – stały się z czasem wyznacznikiem stylu melodyczno-harmonicznego w szeregu utworów wokalnych Szymanowskiego (Stabat Mater, Święty Franciszek ze Słopiewni, Święty Franciszek z pieśni op. 20, Święta Krystyna z Rymów dziecięcych i in.), wyodrębniając osobny nurt twórczości, nazwany “franciszkańskim” (M. Tomaszewski 1984, s. 201).
Perspektywa religijno-ludowa, jaką wniosła do Hymnów op. 5 pieśń Święty Boże, znalazła odbicie w “plagalnej harmonice”, ze znaczącą rolą akordów subdominantowych, w zabarwieniu modalnym melodyki (frygijskim, eolskim, lidyjskim), w stylizacji mazurka pojawiającej się w trzeciej części cyklu. Suplikację Święty Boże Szymanowski wykorzystał w dwóch pieśniach op. 5: w pierwszej – jako materiał tematyczny, w drugiej – jako konkluzję muzyczną w taktach końcowych. Zróżnicował zarazem cały cykl na część modlitewną (pieśń 1), dramatyczną (pieśń 2) i liryczną (pieśń 3). Podniosły ton “chorału narodowego” zaważył jednak na całości utworu. Zaznaczył się w modalnych odcieniach melodyki i harmoniki, wpłynął na koloryt dźwiękowy partii towarzyszącej, wyzyskującej nadmiernie – zwłaszcza w dwu pierwszych pieśniach – niski i najniższy rejestr fortepianu, jak również na dobór efektów naśladowczych, imitujących dźwięk kotłów (pieśń 1, t. 86) i dzwonów (pieśń 2, t. 60-65, 83). Ów ton hymniczny został jeszcze wzmocniony – zapewne nieświadomie – w drugiej części cyklu, gdzie w eksklamacji “jestem i płaczę” rozpoznać można kontur melodyczny innej popularnej pieśni narodowej – Z dymem pożarów Kornela Ujejskiego i Józefa Nikorowicza.