Sześć pieśni kurpiowskich (1928-29)

Hej, wółki moje
A chtóz tam puka
Niech Jezus Chrystus
Bzicem kunia
Wyrzundzaj sie, dziwce moje
Panie muzykancie, prosim zagrać walca

W roku 1928 Szymanowski obejrzał wystawiany w Warszawie spektakl Wesele na Kurpiach do scenariusza księdza Władysława Skierkowskiego, który prowadząc działalność duszpasterską na Kurpiach zajmował się jednocześnie dokumentowaniem miejscowego folkloru, słabo dotąd znanego. By spopularyzować szerzej swe prace, skompilował z kurpiowskich pieśni i weselnych obrzędów atrakcyjne widowisko muzyczne, które po premierze w Płocku święciło tryumfy na estradach całej Polski. Sukces przedstawienia pozwolił na edycję zebranego przez Skierkowskiego materiału w postaci trzytomowej kolekcji Puszcza Kurpiowska w pieśni. Żywo zainteresowany niezwykle oryginalnym folklorem Kurpiów Karol Szymanowski sięgnął po pierwszy tom tej edycji i opracował początkowo dwie pieśni weselne: Hej wółki moje i A chtóz tam puka, z myślą o występach zespołu Kapela Polska działającego przy Konserwatorium pod kierunkiem Stanisława Kazury. Na tle dość ubogiego i większości niezbyt ambitnego repertuaru stylizacji muzyki ludowej utwory Szymanowskiego, były pozycjami bez precedensu, wzbudziły więc duży entuzjazm publiczności oraz dyrygentów chóralnych. M.in. za namową Stanisława Wiechowicza Szymanowski podjął się opracowania kolejnych pieśni, także weselnych, z I tomu Puszczy Kurpiowskiej w pieśni. Zajął się tym podczas pobytu w sanatorium w Edlach, w listach tak relacjonował swą pracę Wiechowiczowi: “będzie ich 6 lub 8, na razie mam 5 skończonych”, “Jutro też wyszlę je Panu wszystkie, o ile można będzie ekspresem. Niestety całość zeszytu będzie się składała na razie tylko z 4 pieśni, tamtych — naszkicowanych zaledwie — nie miałem ani czasu, ani możności teraz wykończyć, czego bardzo żałuję. Co do warunków, to oczywiście nie będę Panom robił żadnych trudności ze względu na szerokie zamierzenia wydawnictwa. Obawiam się trochę korekt, i to jedynie ze względu na dziwaczną, kurpiowską gwarę, która jest tak śliczna i oryginalna, że chciałbym ją zachować w druku intacte”, “okazało się, że moich kurpiowskich chórków jest 6, a nie 5, o jednym zupełnie zapomniałem (…) o ten ostatni chórek specjalnie mi chodzi, bo zdaje się najlepszy”. Cykl liczący ostatecznie sześć pieśni został wydany nakładem Wielkopolskiego Związku Kół Śpiewaczych (Poznań, 1929) i edycja ta – wobec zaginięcia autografu – pozostaje jedynym źródłem chóralnych Pieśni kurpiowskich, które do dziś pozostają prawdziwą perłą polskiej literatury chóralnej.