Maski. Trzy utwory na fortepian op. 34 (1915-1916)

Cykl ten, skomponowany w latach 1915-1916, ma wiele wspólnego z ukończonymi nieco wcześniej Metopami op. 29; ujęty jest również w formę tryptyku, wyróżnia się skomplikowaną harmonią, swobodną narracyjną formą, „impresjonistycznymi” efektami brzmieniowymi oraz bogatą fakturą pianistyczną. Inna jest natomiast programowa „treść” dzieła, w której przywołane są w sposób aluzyjny trzy sławne postacie literackie, pochodzące z różnych epok i kultur. Są to kolejno: królowa Szeherezada – narratorka arabskich Baśni z tysiąca i jednej nocy, Tristan – bohater najsłynniejszej legendy celtyckiej i wreszcie równie legendarny Don Juan – największy uwodziciel i rozpustnik w dziejach nowożytnej kultury europejskiej. Poza tym, w porównaniu do ewokujących raczej malarską, statyczną wyobraźnię Metop, w Maskach mamy do czynienia z większą dramaturgią formy poszczególnych utworów – wiele w nich nagłych zwrotów „akcji muzycznej”, pociągających za sobą liczne kulminacje emocjonalnego napięcia i kontrasty wyrazowe. Według pierwotnego zamysłu cykl miał rozpoczynać się od Serenady Don Juana, a kończyć Szeherezadą; ostatecznie jednak kompozytor przyjął kolejność odwrotną, zgodną z chronologią tych trzech wielkich toposów światowej literatury.
Szeherezada, dedykowana młodemu pianiście rosyjskiemu Aleksandrowi Dubiańskiemu (jednemu z pierwszych wykonawców Masek), utrzymana jest w formie rapsodycznej, w której można wyróżnić kilkanaście odcinków kontrastujących pod względem rytmu, tempa i charakteru. O spójności utworu decyduje wyraźna dominacja dwóch lirycznych tematów. Pierwszy z nich utrzymany jest w rytmie siciliany (takt 44), drugi natomiast – równie spokojny i subtelny – opiera się basowym ostinato dźwięków d i a (takt 142).
Drugi utwór cyklu, Błazen Tantris (poświęcony Harry Neuhasowi), nawiązuje do dramatu raczej mało znanego niemieckiego pisarza Ernsta Hardta Tantris der Narr z 1907 roku, będącego swego rodzaju parodią wczesnośredniowiecznej historii o Tristanie i Izoldzie. Muzykę tej części tryptyku cechuje szczególna zmienność rytmu, ostrość brzmienia oraz sarkastyczny ton ekspresji – wszystko to jakby rodem z wczesnego Bartóka czy Prokofiewa.
Ostania część tryptyku, Serenada Don Juana, zadedykowana została podobnie jak poprzednie również pianiście – Arturowi Rubinsteinowi. Rozpoczyna się wirtuozowską kadencją, zapisaną ametrycznie tj. bez podziału na takty, wskazującą na stylizację improwizacji gitarowej. Po tym wstępie pojawia się czterotaktowy temat o wyraźnie hiszpańskim charakterze. Występuje on w utworze pięciokrotnie, przeplatając się z kontrastującymi epizodami, w czym wyraża się nawiązanie do formy ronda.
Sam Szymanowski cenił Maski wyżej od pokrewnych stylistycznie Metop. W liście do Stefana Spiessa, datowanym 7 listopada 1915 roku, pisał: „Tylko co skończyłem mego Donżuana zupełnie i cieszę się z niego ogromnie! Pomimo pewnego niby parodystycznego stylu daleko więcej wart od tamtych odysejskich sztuczek.”