I Sonata c-moll op. 8 (1903-1904)

Sonatę c-moll, uważaną dziś za najbardziej dojrzałą kompozycję z okresu studiów u Zygmunta Noskowskiego, ukończył Szymanowski w grudniu 1904 roku podczas swojego pierwszego pobytu w Zakopanem, gdzie poznał przyszłych bliskich przyjaciół – Artura Rubinsteina i Stanisława Ignacego Witkiewicza. To właśnie Witkacemu – na pamiątkę nawiązanej wówczas przyjaźni, która zaowocowała wspólną podróżą do Włoch wiosną 1905 roku – zadedykował kompozytor ten bodaj ostatni „szkolny” utwór.
W perspektywie wielorakich wpływów, jakim poddana była osobowość twórcza Szymanowskiego jako młodego studenta klasy kompozycji, I Sonata fortepianowa wydaje się stanowić ambitną próbę syntezy różnych tradycji. Można zauważyć w niej z jednej strony silne echa młodzieńczej fascynacji muzyką Chopina i Skriabina, z drugiej natomiast próbę zmierzenia się z dziedzictwem niemieckiego neoromantyzmu, uosabianym przez Richarda Wagnera, Richarda Straussa i Maxa Regera. Cenne świadectwo dotyczące genezy tego dzieła dał po latach Ludomir Różycki, podówczas kolega kompozytora z klasy Noskowskiego i wraz z nim główny współtwórca tzw. Młodej Polski w muzyce: „Nade wszystko kochał, uwielbiał Chopina, a zaraz po muzyce chopinowskiej szły w jego upodobaniach fortepianowe utwory Skriabina. Kiedy pisał swą Sonatę fortepianową (pierwszą), ileż razy zastawałem Szymanowskiego przy fortepianie, studiującego z całą drobiazgowością strukturę pasażów fortepianowych Chopina i Skriabina. W tej muzyce widział i musiał odnaleźć tajemnicę stylu fortepianowego”.
Forma Sonaty stanowi realizację klasyczno-romantycznego modelu. Otwierające cykl Allegro moderato, z akordowym tematem pierwszym, nawiązuje do ostatnich sonat Chopina. Części środkowe to refleksyjne Adagio i pełen subtelnego wdzięku Menuet; obydwie ewokują bardzo romantyczną ekspresję. Finał stanowi poprzedzona 20-taktową introdukcją trzygłosowa fuga podwójna, w której dochodzi do „polifonicznej syntezy” materiału tematycznego wszystkich części dzieła.
Sonatę c-moll op. 8 sam Szymanowski, mimo braku wiary we własne siły i tym samym przekonania o wartości swoich pierwszych dokonań twórczych, uważał chyba za największe osiągnięcie z okresu studiów. W roku 1910 przedstawił on bowiem ten utwór na konkursie kompozytorskim im. F. Chopina we Lwowie, zorganizowanym w 100-lecie urodzin kompozytora – otrzymał I nagrodę.