Dziewięć preludiów op. 1 (1899-1900)

Lata młodzieńcze, spędzone w domu rodzinnym w Tymoszówce, zaowocowały licznymi próbami kompozytorskimi Szymanowskiego. Powstało wówczas wiele preludiów, etiud i innych miniatur fortepianowych, a także wariacje i sonaty – w tym jedna na skrzypce i fortepian. Twórczość ta jednak niemal w całości uległa zniszczeniu; pozostało z niej jedynie 9 preludiów, napisanych w latach 1899-1900 i wydanych jako opus 1 w 1906 roku przez „Spółkę Nakładową Młodych Kompozytorów Polskich”. Jest to najwcześniejsze znane nam dzieło Szymanowskiego.
Preludia zdradzają silne wpływy tradycji chopinowskiej, pielęgnowanej w dworku Szymanowskich ze szczególnym pietyzmem, a także wyraźne ślady znajomości wczesnej twórczości kompozytora rosyjskiego Aleksandra Skriabina, z którym łączyła Szymanowskiego wyjątkowa wręcz – jak na owe czasy – fascynacja muzyką Chopina. W aspekcie formy i faktury utwory te wydają się wprost nawiązywać do stworzonego przez Chopina modelu; cechuje je m. in. kształtowanie przebiegu na zasadzie przetwarzania jednego, inicjalnego motywu, polirytmia polegająca na łączeniu pulsu „dwójkowego” i „trójkowego”, faktura polifonizująca oraz bogata ornamentyka. Od Skriabina wywodzi się natomiast nowatorski język harmoniczny preludiów, obfitujący we współbrzmienia dysonansowe, a także dominujący w większości utworów szczególny typ ekspresji – bardzo silnej, przejmującej, z wyraźnie zaznaczoną kulminacją (nie bez racji porównuje się niekiedy w literaturze muzykologicznej Szymanowskiego i Skriabina jako przedstawicieli tzw. ekspresjonizmu słowiańskiego).
O jednolitości cyklu decyduje liryczny charakter, a także wolne lub umiarkowane tempo i mollowa tonacja większości utworów. Wyróżnia się w nim m. in. pełne wirtuozowskiego blasku Preludium d-moll nr 5 (Allegro molto, impetuoso), o bardzo dramatycznym wyrazie. W następnym, szóstym Preludium a-moll daje się zauważyć wpływ Wagnerowskiego Tristana, tak w aspekcie harmoniki jak też sposobu kształtowania formy na zasadzie ciągłej progresji. Za najbardziej oryginalne uważane jest jednak ostatnie Preludium b-moll, w którego stylu – oddalającym się już nieco od wzorów Chopinowskich i Skriabinowskich – odnajdujemy zapowiedź znacznie późniejszych preludiów fortepianowych Claude’a Debussy’ego.
Preludia op. 1, stanowiąc wyraz twórczej transformacji chopinowskiego wzorca tego gatunku w muzyce fortepianowej, a także – z drugiej strony – oryginalnej asymilacji elementów języka muzycznego Wagnera i Skriabina, należy uznać za bardzo udany, iście triumfalny debiut kompozytorski Szymanowskiego. Skalę talentu twórcy docenił w nich m. in. Artur Rubinstein – wybitny polski pianista i wielki przyjaciel kompozytora, który wspominając w swych pamiętnikach chwilę, gdy w roku 1904 przeglądał rękopisy tych utworów, stwierdził: „Nie sposób opisać naszego zdumienia po zagraniu kilku pierwszych taktów Preludium. Tę muzykę pisał mistrz! Gorączkowo przeczytaliśmy wszystkie rękopisy, a nasz entuzjazm i podniecenie rosły, w miarę jak uświadamialiśmy sobie, że oto odkrywamy wielkiego polskiego kompozytora!”